Gdzie leży Matmata i dlaczego tak fascynuje podróżników
Południowa Tunezja: brama na Saharę
Matmata leży w południowej Tunezji, mniej więcej w połowie drogi między wybrzeżem a głęboką Saharą. Najbliższym większym miastem jest Gabès, położone nad Morzem Śródziemnym. Od Gabès dzieli Matmatę około godziny jazdy przez coraz bardziej surowy, pofałdowany teren, który stopniowo przechodzi z zielonych oaz w półpustynię.
Region ten jest naturalną bramą na Saharę: z jednej strony czuć jeszcze bliskość morza i kultury wybrzeża, z drugiej – zaczyna się świat saharyjskich płaskowyżów, suchych wąwozów i kamienistych wzgórz. To właśnie w takich wzgórzach Berberowie zaczęli wydrążać swoje domy troglodytów, tworząc podziemne zagrody chroniące przed upałem i zimnem.
Położenie Matmaty sprzyja też łączeniu jej z innymi atrakcjami południowej Tunezji: oazami górskimi, słonym jeziorami Chott El Jerid czy wyspą Dżerba. Dlatego wielu podróżników traktuje Matmatę jako ważny punkt dłuższej trasy po regionie, a nie pojedynczy „skok” z wybrzeża.
Krajobraz księżycowy i domy pod ziemią
Najsilniejsze wrażenie robi krajobraz. Wzgórza wokół Matmaty są niemal nagie, porozcinane suchymi dolinkami i wąwozami. Z daleka wyglądają jak miękkie fale zastygnięte w glinie. Kiedy bliżej się przyjrzysz, zaczynasz zauważać okrągłe lejki – to właśnie dziedzińce domów troglodytów, widoczne od góry jak kratery na powierzchni Księżyca.
Domy nie wyrastają ponad ziemię. Zamiast typowych budynków widzi się tylko niepozorne wejścia prowadzące do tuneli wykutych w skale. Cała reszta kryje się pod powierzchnią: pokoje, magazyny, stajnie. Ten kontrast między surowym, „pustym” krajobrazem a ukrytym życiem pod ziemią mocno działa na wyobraźnię.
To unikalne połączenie natury i ludzkiego sprytu przyciąga różnych podróżników: jedni chcą zrozumieć, jak da się żyć w tak wymagającym środowisku, inni szukają po prostu miejsca, które wygląda „nie z tego świata”. Dodatkowo Matmata zyskała rozgłos jako plener filmowy, co tylko podsyca ciekawość.
Kultura Berberów, pustynia i filmowe plenery
Matmata jest przede wszystkim terenem berberyjskim. Mieszkańcy posługują się dialektami języka berberyjskiego (amazigh), a arabski bywa dla nich drugim językiem. W codzienności łączą tradycje przodków z nowoczesnością: obok satelitarnych anten wiszą ręcznie tkane dywany, a za żółtymi drzwiami troglodyckich domów wciąż piecze się płaski chleb na glinianym piecu.
Bliskość pustyni sprawia, że rytm życia zależy od pogody, sezonowych prac i dopływu turystów. Dla wielu rodzin dodatkowy dochód z oprowadzania grup lub wynajmu „pokazowego” domu bywa jedyną stabilną gotówką. Inni nadal hodują zwierzęta, uprawiają oliwki i pracują w oazach.
Do tego dochodzi warstwa filmowa: Matmata trafiła na ekran w „Gwiezdnych wojnach” jako część planety Tatooine. Turystów przyciąga szczególnie hotel Sidi Driss, który „zagrał” dom Larsów, w którym wychowywał się Luke Skywalker. Fani sagi zjeżdżają tu, by stanąć w „prawdziwej” jadalni z filmu i zrobić zdjęcie w kręgu białych ścian.
Dla kogo jest Matmata i czego tu szukać
Nie każdy czuje się dobrze w podobnych miejscach. Matmata najlepiej pasuje do podróżników, którzy:
- lubią oglądać, jak ludzie naprawdę żyją, a nie tylko „pocztówkowe” atrakcje,
- interesują się historią, architekturą ludową i kulturą Berberów,
- szukają miejsc do fotografii krajobrazowej i reportażowej,
- podróżują z dziećmi i chcą im pokazać coś zupełnie innego niż hotele all inclusive,
- są fanami „Gwiezdnych wojen” i lubią odwiedzać filmowe plenery.
Jeśli celem jest tylko „odhaczenie” atrakcji, Matmata może wydać się chaotycznym zbiorem domów, pamiątek i autobusów. Jeśli jednak jest przestrzeń na rozmowę z mieszkańcami, spokojną wizytę w kilku domach i chwilę ciszy na wzgórzu z widokiem na doliny, miejsce odsłania zupełnie inny wymiar.
Co sprawdzić przed przyjazdem: oczekiwania a rzeczywistość
Krok 1: Oceń, czego szukasz. Jeśli marzy się całkowicie „dziki” rejon bez innych turystów, Matmata może rozczarować – zwłaszcza w sezonie, kiedy zjeżdżają tu grupy z wybrzeża. Jeśli natomiast oczekiwana jest mieszanka autentycznej wsi i dostępnej, zorganizowanej atrakcji, miejsce dobrze trafi w potrzeby.
Krok 2: Zdecyduj, czy wystarczy krótka wizyta, czy planowany jest nocleg. Jednodniowa wycieczka pozwala „zajrzeć” do świata troglodytów, ale dopiero noc w troglodyckim hotelu lub w domu gościnnym daje poczucie, jak pracuje ta architektura: temperatura, akustyka, cisza nocą.
Krok 3: Sprawdź, na ile jesteś gotów na proste warunki. Choć wiele obiektów jest przystosowanych do turystów, nadal jest to wiejska Tunezja: korty tenisowe, spa i bary z zachodnimi drinkami zostają na wybrzeżu.
Co sprawdzić: zderz swoje wyobrażenie z kilkoma aktualnymi relacjami podróżników. Jeśli styl podróżowania opiera się na luksusie i pełnej wygodzie, Matmata może pełnić raczej rolę krótkiego, intensywnego wrażenia niż bazy na kilka dni.
Jak powstały domy troglodytów: historia, klimat i spryt mieszkańców
Berberowie w regionie Matmaty – krótki rys historyczny
Berberowie (Amazigh) to rdzenni mieszkańcy Północnej Afryki, obecni na tych terenach na długo przed przybyciem Arabów i islamu. W okolicach Matmaty tworzyli niewielkie społeczności, które korzystały z wody w dolinach, uprawiały oliwki i prowadziły półkoczowniczy tryb życia, przemieszczając się między regionami zależnie od sezonu.
Z czasem, wraz z rozwojem rolnictwa i handlu, zaczęły powstawać stałe osady, a potrzeba obrony i przetrwania w surowym klimacie wymusiła innowacyjne rozwiązania. W innych częściach Tunezji Berberowie budowali warowne spichlerze – ksary – na szczytach wzgórz. W Matmacie postanowili „zejść pod ziemię”, wykorzystując miękką, ale stabilną skałę.
Proces zasiedlania regionu przyspieszały też zmiany polityczne i napór innych ludów. Ukryte w zboczach dolin osady troglodytów dawały szansę na obronę, ale przede wszystkim gwarantowały lepsze warunki życia w ekstremalnym klimacie.
Dlaczego budowano pod ziemią: klimat, bezpieczeństwo, zasoby
Najważniejszym powodem są warunki klimatyczne. Południowa Tunezja potrafi nagrzewać się do bardzo wysokich temperatur w dzień, a nocą gwałtownie się wychładzać. Dom zagłębiony w ziemi ma znacznie stabilniejszą temperaturę: przyjemny chłód latem i względne ciepło zimą, bez gwałtownych skoków.
Drugi powód to bezpieczeństwo. Z góry troglodyckie zagrody są mało widoczne, zwłaszcza z daleka. W czasach, gdy przemieszczały się tędy karawany i oddziały wojowników, niewielka widoczność była atutem. Dom pod ziemią łatwiej też bronić: jeden lub kilka wąskich korytarzy wejściowych stanowi naturalne „gardło” w razie zagrożenia.
Trzecim elementem są zasoby. Skała w Matmacie jest na tyle miękka, że da się ją stosunkowo łatwo wydrążyć, a jednocześnie wystarczająco stabilna, by utrzymać ściany i stropy. Ziemia wybrana z dziedzińca i komór nie marnuje się: można z niej budować mury, tarasy, wzmocnienia. Do tego dochodzi możliwość gromadzenia wody deszczowej spływającej z krawędzi dziedzińca do cystern.
Jak zbudowany jest tradycyjny dom troglodytów
Klasyczny dom troglodytów w Matmacie to połączenie centralnego dziedzińca i otaczających go komór. W uproszczeniu przypomina ogromną studnię wyrytą w ziemi, wokół której w skale drąży się pokoje. Z perspektywy odwiedzającego zwiedzanie przypomina poruszanie się po odwróconej „kamienicy”: najpierw schodzi się na dół, a potem wchodzi do „mieszkań” z poziomu dziedzińca.
Dziedziniec bywa okrągły lub owalny, jego ściany są pionowe lub lekko pochylone do środka. Z niego prowadzą wejścia do:
- pomieszczeń mieszkalnych – sypialni, kuchni, pokoju dziennego,
- spiżarni i magazynów na zboże, oliwę, suszone owoce,
- pomieszczeń dla zwierząt – kóz, owiec, drobiu,
- czasem małych warsztatów pracy (tkactwo, rzemiosło).
Całość uzupełniają wyższe poziomy zewnętrzne – tarasy, z których wchodzi się do górnych komór lub obserwuje okolice. Niektóre zagrody mają dodatkowe wejścia od strony zbocza, bardziej dyskretne niż główny korytarz.
Codzienne zadania: jak wykorzystywano przestrzeń pod ziemią
Dom troglodytów był i nadal bywa małą, samowystarczalną jednostką gospodarczą. W jednym miejscu koncentrowało się wszystko, co potrzebne do życia: przestrzeń do spania, gotowania, przechowywania żywności, hodowli zwierząt i pracy domowników.
Chleb wypiekano w glinianym piecu, który zwykle stał przy dziedzińcu lub w jednej z komór pełniących funkcję kuchni. W specjalnych naczyniach przechowywano oliwę z miejscowych gajów, figi suszono na tarasach, a zboże trzymano w dużych glinianych pojemnikach. Zwierzęta nocowały w osobnych niszach, ale blisko ludzi – ciepło i zapach stada były codziennością.
Praca była ściśle związana z architekturą. Dziedziniec wykorzystywano do sortowania i suszenia plonów, naprawy sprzętu, wspólnych posiłków. Każda półka w ścianie, każda wnęka miała swoje zadanie. Gospodarstwa były projektowane tak, by jak najwięcej rzeczy działo się „pod ręką”, bez konieczności pokonywania długich dystansów w upale.
Przydatne pojęcia: troglodyta, ksar, ghorfa
Przed wizytą dobrze uporządkować kilka terminów, które często pojawiają się w opowieściach przewodników:
- troglodyta – pierwotnie oznacza „mieszkańca jaskiń”; w kontekście Matmaty chodzi o ludzi mieszkających w domach wydrążonych w skale lub ziemi, choć współcześnie to określenie funkcjonuje raczej turystycznie niż jako samookreślenie mieszkańców,
- ksar – obronny, wspólny spichlerz klanowy, zwykle na wzgórzu; w innych częściach południowej Tunezji ksary tworzą złożone kompleksy wielopoziomowych komór,
- ghorfa – pojedyncza komora lub „pokój” w ksarze, wykorzystywana do przechowywania zboża lub jako magazyn.
Co sprawdzić: przed przyjazdem dobrze jest przejrzeć prosty schemat (rysunek) domu troglodytów i ksaru. Dzięki temu na miejscu łatwiej zrozumieć, co jest oryginalną przestrzenią mieszkalną, co magazynem, a co współczesną adaptacją „pod turystów”.
Stara vs Nowa Matmata: czego się spodziewać na miejscu
Stara Matmata: bardziej tradycyjny świat troglodytów
Stara Matmata (Matmata Ancienne) to rejon, którego szuka większość podróżników. To tutaj skupiają się troglodyckie domy wykute w zboczach dolin. Część z nich nadal jest zamieszkana, inne funkcjonują jako „pokazowe” – rodziny przyjmują turystów, prezentując tradycyjny układ domu.
Cisza Starej Matmaty bywa przerywana gwarem grupowych wycieczek, ale między falami turystów miejsce wraca do swojego rytmu. Wąskie drogi, pył unoszący się za przejeżdżającymi samochodami, kozy na zboczach, dzieci biegające po tarasach – to codzienność, którą widać, jeśli zostanie się choć odrobinę dłużej.
W Starej Matmacie znajdują się także kluczowe punkty widokowe. Z wyższych tarasów i wzniesień widać całą mozaikę dolin poprzecinanych lejkami dziedzińców. O wschodzie i zachodzie słońca gra świateł na gliniastych zboczach robi szczególne wrażenie.
Nowa Matmata: efekt przeniesienia mieszkańców
W drugiej połowie XX wieku region dotknęły intensywne opady i powodzie błotne, które zniszczyły część troglodyckich domów. Władze zdecydowały o przeniesieniu wielu rodzin do nowo wybudowanej miejscowości – znanej dziś jako Nowa Matmata. To tutaj powstały „klasyczne” domy na powierzchni, szkoły, urzędy, posterunek policji.
Jak wygląda Nowa Matmata oczami podróżnika
Nowa Matmata na pierwszy rzut oka nie zachwyca tak jak skalne doliny, ale jest ważnym elementem całej układanki. To tutaj zatrzymują się autobusy, tu działa większość sklepów, bankomat, posterunek policji, stacje benzynowe. Dla wielu podróżników to punkt wypadowy, a nie cel sam w sobie.
Ulice są szerokie, zabudowa niska, w stylu typowej tunezyjskiej prowincji: proste, bielone domy, kilka kawiarni, targ z warzywami. Część mieszkańców, których rodziny żyły kiedyś w troglodyckich domach, łączy obie przestrzenie: pracują, uczą się i żyją „na górze”, a część życia rodzinnego wciąż toczy się w starych, podziemnych zagrodach.
Krok 1: Zatrzymaj się na chwilę w Nowej Matmacie. Krótka przerwa na kawę lub herbatę w lokalnej kawiarni pozwala złapać kontakt z codziennym życiem regionu i dopytać mieszkańców o praktyczne kwestie: drogi, aktualne warunki, rekomendacje przewodników.
Krok 2: Traktuj Nową Matmatę jako zaplecze logistyczne. Tu uzupełnisz gotówkę, kupisz podstawowe produkty na drogę, zatankujesz samochód. W Starej Matmacie i w okolicznych dolinach wybór usług jest mniejszy, a ceny bywają wyższe.
Co sprawdzić: przed przyjazdem zanotuj lokalizację bankomatu i stacji benzynowej w Nowej Matmacie. Sieć komórkowa w dolinach bywa słabsza, więc lepiej załatwić formalności „na górze”.
Różnice w nastawieniu do turystów
W Starej Matmacie turysta jest częścią codziennego krajobrazu. Rodziny przyjmujące gości traktują to jako ważne źródło dochodu. W Nowej Matmacie turyści są obecni, ale mniej „centralni”: mieszkańcy żyją swoim rytmem, a podróżni pojawiają się głównie przy głównej drodze, na dworcu lub w kilku hotelach.
Krok 1: W Starej Matmacie przygotuj się na bezpośredni kontakt – zaproszenia do obejrzenia domu, propozycje zakupu pamiątek, herbaty, oleju arganowego czy oliwy. To normalna część funkcjonowania miejscowości.
Krok 2: W Nowej Matmacie spodziewaj się raczej obojętnej uprzejmości niż nachalności. Sklepy, kawiarnie czy warsztaty funkcjonują tutaj przede wszystkim dla lokalnych mieszkańców, a nie jako atrakcje turystyczne.
Co sprawdzić: ustal prostą strategię reagowania na oferty. Jeśli coś cię nie interesuje, krótko, uprzejmie odmów, nie wdając się w długie tłumaczenia. Wyraźne, ale grzeczne „nie, dziękuję” jest bardziej czytelne niż wymijające odpowiedzi.
Gdzie przenocować: troglodycki hotel czy klasyczny pensjonat
Między Starą a Nową Matmatą wybór noclegu sprowadza się zwykle do decyzji: przeżyć „podziemną noc”, czy zostać w wygodniejszym, bardziej przewidywalnym obiekcie na powierzchni.
- Hotele troglodyckie – często mieszczą się w dawnych zagrodach, częściowo przystosowanych do potrzeb turystów. Pokoje wydrążone w skale, wspólny dziedziniec, grube ściany trzymające temperaturę.
- Pensjonaty i małe hotele w Nowej Matmacie – prostsze w formie, ale z dostępem do większej liczby udogodnień: lepszy zasięg, częściej działające Wi-Fi, łatwiejszy dojazd.
Krok 1: Jeśli zależy ci na „doświadczeniu” miejsca, wybierz minimum jedną noc w troglodyckim hotelu. To najlepsze laboratorium klimatu i akustyki podziemnego domu.
Krok 2: Jeśli podróżujesz z małymi dziećmi, osobami starszymi lub z dużą ilością bagażu, rozważ kombinację: jedna noc „pod ziemią”, jedna w prostym hotelu w Nowej Matmacie.
Typowy błąd: wybór wyłącznie najtańszego noclegu bez sprawdzenia zdjęć i opinii. Najniższa cena może oznaczać bardzo podstawowe warunki, łazienkę wspólną dla wielu pokoi lub kłopotliwe dojście po stromych schodach.
Co sprawdzić: zapytaj gospodarza (mailowo lub przez komunikator), jak wygląda dostęp do pokoju: ile jest schodów, jak daleko parkuje się samochód, czy wejście bywa błotniste po deszczu. Na zdjęciach często tego nie widać.

Troglodycki dom od środka: krok po kroku po podziemnym gospodarstwie
Pierwsze wejście: z powierzchni do korytarza
Wejście do domu troglodytów zazwyczaj znajduje się na zboczu lub na płaskim terenie nad dziedzińcem. Z zewnątrz przypomina niski, niepozorny otwór w murze. Obok bywa ustawiona mała tabliczka, czasem stoi samochód gospodarza, kilka narzędzi, sterty drewna.
Krok 1: Zatrzymaj się na chwilę przed progiem i rozejrzyj. Zwróć uwagę, jak mało widać z zewnątrz: żadnych dużych okien, brak głośnych oznak życia. To celowy zabieg – dyskrecja i ochrona przed słońcem.
Krok 2: Wejdź w wąski korytarz prowadzący w dół. Zazwyczaj jest chłodniejszy niż powietrze na powierzchni. Pod stopami wyczujesz ubite, lekko nierówne podłoże; ściany mogą być pobielone wapnem lub w surowym kolorze gliny.
Co sprawdzić: idąc korytarzem, porównaj temperaturę powietrza i zapach. W wielu domach czuć lekki aromat ziemi, dymu z kuchni i oliwy – to codzienna „mieszanka” życia pod ziemią.
Centralny dziedziniec: serce domu troglodytów
Po kilku krokach korytarz nagle się otwiera i wychodzisz na dno wykopanego na planie koła lub owalu dziedzińca. Wysokie ściany otaczają cię dookoła, a niebo widać jak w ogromnym, skalnym „studium”. To tu koncentruje się większość aktywności.
Na poziomie gruntu znajdziesz zwykle:
- drzwi do pokoi mieszkalnych,
- niewielkie zakamarki, w których składuje się narzędzia, drewno, sprzęt gospodarczy,
- czasem studnię lub otwór prowadzący do cysterny na wodę deszczową,
- gliniany piec chlebowy w jednym z narożników.
Krok 1: Stań na środku dziedzińca i zrób obrót o 360 stopni. Zauważ, jak każda ściana pełni konkretną funkcję: tu drzwi do kuchni, tam wejście do spiżarni, wyżej mała półka z naczyniami, w ścianie wnęka na lampę.
Krok 2: Spójrz w górę. Kształt i głębokość dziedzińca wpływają na ilość światła, które dociera do wnętrza. Płytsze dziedzińce są jaśniejsze, ale gorętsze; głębsze – chłodniejsze, za to ciemniejsze.
Co sprawdzić: poproś gospodarza (jeśli jest otwarty na rozmowę) o wskazanie granic dawnej zagrody. Często okazuje się, że to, co widzisz, to tylko część pierwotnego kompleksu, a reszta została zasypana lub przekształcona.
Kuchnia: centrum pracy i życia rodzinnego
Kuchnia w domu troglodytów zwykle jest jedną z najważniejszych komór wychodzących na dziedziniec. W środku widać niski stół, maty, gliniane naczynia, woreczki z przyprawami. Ściany mogą nosić ślady sadzy od lat palenia ogniem.
Krok 1: Zwróć uwagę na piec lub palenisko. W tradycyjnej wersji to gliniana konstrukcja, w której pali się drewnem lub gałązkami; dziś bywa uzupełniona o prostą kuchenkę gazową.
Krok 2: Poszukaj miejsc do przechowywania żywności. W ścianach wykute są małe wnęki, czasem zasłonięte tkaniną. W nich trzyma się oliwę, przyprawy, suszone figi, daktyle, mąkę. Chłód skały działa jak naturalna lodówka.
Typowy błąd: traktowanie kuchni wyłącznie jako „eksponatu”. Dla gospodarzy to codzienne miejsce pracy, dlatego nie dotykaj naczyń, nie przesuwaj przedmiotów bez wyraźnego zaproszenia.
Co sprawdzić: jeśli pojawi się okazja, przyjrzyj się wypiekowi tradycyjnego chleba na miejscu. To najlepsza lekcja praktycznego wykorzystania pieca i cyrkulacji powietrza w podziemnym wnętrzu.
Sypialnie i pokoje mieszkalne
Komory mieszkalne są zwykle prostokątne, z zaokrąglonymi narożnikami. Ściany bieli się wapnem, co odbija światło i sprawia wrażenie większej przestrzeni. Wyposażenie jest proste: łóżka, materace na matach, kilka drewnianych stołków, skrzynie na ubrania.
Krok 1: Zwróć uwagę na grubość ścian i brak okien. Jedyne światło pochodzi z drzwi otwierających się na dziedziniec. To ogranicza nagrzewanie i chroni prywatność, ale wymaga przyzwyczajenia gości przyzwyczajonych do jasnych, przeszklonych wnętrz.
Krok 2: Posłuchaj ciszy. Pod ziemią dźwięki tłumią się inaczej. Gwar z dziedzińca dociera do środka przytłumiony, z kolei szept w środku komory potrafi odbijać się od ścian. Dla wielu osób pierwsza noc jest zaskakująco spokojna, choć na zewnątrz mogą szczekać psy lub beczeć kozy.
Co sprawdzić: przy rezerwacji noclegu dopytaj, czy sypialnie mają drzwi z zamknięciem od środka i czy w nocy włączane jest oświetlenie w części wspólnej. To ważne, jeśli potrzebujesz łatwo trafić do łazienki czy na dziedziniec.
Spiżarnie, magazyny i pomieszczenia dla zwierząt
W tradycyjnym gospodarstwie część komór pełniła funkcję magazynów żywności i sprzętu. To tu przechowywano worki ze zbożem, oliwę, sery, suszone owoce. Oddzielne nisze przeznaczano dla zwierząt – zwłaszcza kóz i owiec.
Krok 1: Zwróć uwagę na sposób wentylacji. W niektórych magazynach ściany pozostają w surowym kolorze ziemi, a małe otwory w górnej części pomagają odprowadzać wilgoć i zapachy.
Krok 2: W pomieszczeniach dla zwierząt spójrz na podłoże i układ karmideł. Zwierzęta nocą trzyma się blisko domu, co kiedyś zapewniało ciepło i bezpieczeństwo, ale oznaczało też intensywniejsze zapachy w części gospodarczej.
Typowy błąd: wchodzenie do wszystkich dostępnych drzwi „z ciekawości”. Część komór może nadal służyć jako prywatne magazyny lub spiżarnie. Szanuj zamknięte lub zasłonięte wejścia.
Co sprawdzić: jeśli gospodarz oprowadza cię po domu, poproś o pokazanie starego systemu przechowywania zboża i oliwy. Dzięki temu łatwiej zrozumiesz, jak ważną rolę pełnił dom troglodytów w gospodarce rodzinnej.
Tarasy i poziomy zewnętrzne
Na zewnątrz, nad dziedzińcem, często znajdują się tarasy i dodatkowe poziomy. Służyły jako miejsce do suszenia plonów, obserwacji okolicy, a czasem jako dodatkowe „pokoje letnie” używane w cieplejsze noce.
Krok 1: Wejdź na taras (jeśli jest dostępny dla gości) i spójrz w dół na dziedziniec. Z tej perspektywy wyraźnie widać, jak dom „wchodzi” w ziemię i jak niewiele zdradza się na zewnątrz.
Krok 2: Rozejrzyj się po okolicy. Inne dziedzińce będą widoczne jako nieregularne zagłębienia w krajobrazie. Cały rejon przypomina wtedy naturalny labirynt powiązanych ze sobą zagłębień i przejść.
Co sprawdzić: na tarasie zwróć uwagę na ślady suszenia fig, daktyli czy pomidorów. To praktyczny przykład, jak wykorzystywano słońce i suchy klimat w połączeniu z chłodem podziemnych komór.
Kultura i życie codzienne mieszkańców: między tradycją a turystyką
Kim są dzisiejsi „troglodyci”
Współczesne rodziny mieszkające w domach troglodyckich rzadko żyją dokładnie tak jak ich dziadkowie. Część przeniosła się na stałe do Nowej Matmaty, część łączy oba światy: dom na powierzchni i zachowany, użytkowany sezonowo dom pod ziemią.
